Po wakacjach nad Bałtykiem
Bałtyk generalnie zimny, to wiedziałem, drogi, to też wiedziałem ale że plaże jak na Karaibach to mnie zaskoczyło. Aż dziw bierze dlaczego podobno jest na plażach ciasno skoro np plaża w Łebie ma 30km długości? Nie krótsza jest na mierzei helskiej. Miejsca przecież wystarczy dla każdego więc po co ludzie tłoczą się akurat przy wejściach/wyjściach? Dziwna ta ludzka mentalność. My mieliśmy codziennie min 100m plaży tylko dla siebie, wystarczyło przejść kawałek w lewo lub prawo.Same plaże genialne, piasek jak na Kubie, szeroko, czysto. Podobało się i na pewno tam jeszcze wrócimy. Tym razem zaliczyliśmy od Łeby po Hel a później na południe od Pucka po Gdańsk i do domu, łącznie 7 dni za 2 tysiące na 2 osoby w tym paliwo, zakwaterowanie na kwaterach, pokoje z łazienkami, jedzenie na własną rękę, śniadania w pokoju, obiady i kolacje na mieście. Wstępy do niektórych atrakcji jak wydmy w Łebie, latarnie morskie, muzea. Najdroższe było jedzenie na mieście bo za byle jaką rybę na starym oleju trzeba zapłacić średnio 30-40 zł + dodatki. Dobrze więc konkretnie się rozejrzeć zanim się zasiądzie do jedzenia bo można znaleźć małe smażalnie, dalej od centrum gdzie dobra rybka kosztuje 15 zł. Ja skosztowałem 8 różnych gatunków i najsmaczniejsza była flądra, może mało mięsa ale ryba pycha.
Więcej zdjęć na Picasa
Etykiety: fotografia


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna